Aminchis dzwonił przez telefon. Serce biło mi tak mocno, że zagłuszyło wszelkie myśli. Przez dziesięć lat przekonywałam samą siebie, że chłopak zniknął z mojego życia na zawsze, że decyzja o wykluczeniu go była ostateczna. A teraz jeden dziwny głos zburzył cały mój spokój.
Nie zmrużyłem oka przez dwie noce. Słowa “dzień otwarcia” i “facet, któremu zabroniłeś” wciąż powracały do mojej głowy. Walczyłem z dwoma sprzecznymi pragnieniami: wyjechać daleko i nigdy nie wracać do przeszłości, czy pojechać tam i dowiedzieć się prawdy.
W końcu ciekawość zwyciężyła. Wyznaczonego wieczoru znalazłem się w galerii sztuki w centrum Hamburga, nowoczesnym, wypełnionym światłem miejscu, gdzie eleganccy ludzie popijali wino i szeptem dyskutowali o obrazach. Na ścianach wisiały ogromne płótna pełne kwiatów, każde subtelnie podpisane “F. H.”
Podszedłem do obrazu. Okazało się, że jest to dziecko siedzące przy oknie, wyglądające na zewnątrz, z małą walizką u stóp. Kolory były zimne, ale twarz tak żywa, że przeszedł mnie dreszcz. Dokładnie w tym momencie go wyrzuciłem.

