Rozkaz padł tuż przed świtem, przekazany głosem tak monotonnym, że niemal zlewał się z szumem fal: rozbierzcie się. Kobiety zamarły w wilgotnym powietrzu portu w Manili, które przyklejało się do ich skóry jak klej, podczas gdy w tle słychać było stukot skrzyń i naprężone liny. W tym momencie trzysta schwytanych japońskich pielęgniarek, urzędniczek i cywilek poczuło, że czas się zatrzymał. Słyszały przerażające opowieści o zemście aliantów i wierzyły, że nadeszła ich kolej. Jedna z kobiet szepnęła, że tak właśnie umrą. Strażnicy po prostu czekali, podczas gdy nad ich głowami krzyczały mewy, a zapach soli, oleju napędowego i strachu mieszał się w coś metalicznego. Większość kobiet maszerowała przez wiele dni, a ich mundury były poplamione błotem i krwią. Kiedy nadszedł rozkaz, nie został on wydany krzykiem, ale ogłoszony proceduralnym, niemal wyćwiczonym tonem, co sprawiało, że sytuacja wydawała się jeszcze gorsza. W tej ciszy rozległ się drugi głos z młodym brytyjskim akcentem, wyjaśniający, że zostaną one poddane kontroli pod kątem wszy i infekcji w ramach procedury medycznej i że nic im się nie stanie.
Słowa te nie pasowały do sytuacji, a kobiety zawahały się, pocąc się ze strachu. W końcu była pielęgniarka o imieniu Ako wystąpiła naprzód, drżącymi rękami rozpinając tunikę, a pozostałe kobiety podążyły za nią, ogarnięte wstydem i strachem. Za nimi medycy alianccy rozłożyli białe ręczniki zamiast lin i karabinów. Szok był silniejszy niż jakikolwiek pocisk. Jeden z brytyjskich oficerów odwrócił twarz, podając Ako ręcznik, okazując zakłopotanie, które złamało coś w jej wnętrzu. Nie tak powinni zachowywać się wrogowie. Kiedy się wycierały, zauważyła, że strażnicy trzymali się na dystans, z pochylonymi głowami, traktując więźniarki z szacunkiem, a nie dominacją. Atmosfera była dziwna i zbyt cywilizowana jak na wojnę. Po zakończeniu kontroli kobiety stały w oszołomionej ciszy, aż kazano im udać się do namiotów medycznych na dalsze badania.
W namiotach z płótna pachnących jodem Ako ściskała ręcznik, a bicie jej serca było głośniejsze niż szelest bosych stóp. Spodziewała się upokorzenia lub przesłuchania, ale zamiast tego brytyjski oficer medyczny o nazwisku kapitan Wallace podszedł do niej z notesem i zapytał ją łagodnym, spokojnym głosem o imię. Za nim pielęgniarki rozłożyły środki dezynfekujące, gazę i mydło. Kobiety szeptały zdezorientowane, że są leczone. Kapitan Wallace sprawdzał, czy nie mają gorączki, i smarował rany maścią, nie patrząc im bezpośrednio w twarz. Kiedy doszedł do Ako, zauważył jej niekontrolowane drżenie i szepnął, że jest tam bezpieczna. Na zewnątrz nadal słychać było hałas statków i ciężarówek, ale w namiocie zawiązało się kruche zawieszenie broni.
Ako obserwowała oficera i zauważyła, że wydawał się przytłoczony własną dobrocią, jakby przyzwoitość sama w sobie była niebezpieczna. Odwracał głowę, gdy któraś z kobiet sięgała po ręcznik, okazując dyskomfort wynikający z empatii. Później kobiety zaprowadzono do umywalek z ciepłą wodą i prawdziwym mydłem. Ich odbicia sprawiały, że wzdrygały się, ponieważ wyglądały na brudne i nie do poznania, ale żywe. Ako szepnęła do innej kobiety, że w domu pozostawiono by je na pastwę losu, gdyby poniosły porażkę. Kiedy kontrola dobiegła końca, kobiety owinięto czystymi kocami, a strażnicy zabrali ich stare mundury, aby je spalić. Ako zdała sobie sprawę, że mężczyźni nie nienawidzą ich, ale współczują im, i wkrótce przekonała się, że współczucie może być bardziej rozbrajające niż nienawiść.
Następnego ranka w obozie pachniało bulionem zamiast olejem do broni lub potem. Brytyjscy i australijscy sanitariusze chodzili między namiotami, rozdając metalowe miski z zupą. Japonki wahały się, podejrzewając pułapkę, ponieważ ostatni ciepły posiłek jadły kilka miesięcy temu. Ako obserwowała, jak żołnierz nalewa zupę, i czekała, aż inni spróbują jej jako pierwsi. Ciepło zupy z mięsem i cebulą uderzyło ją jak szok, udowadniając, że jej przekonania o wrogu były błędne. Strażnik podał prawdziwy biały chleb, a jedna z pielęgniarek szepnęła, że są karmione lepiej niż ich własni oficerowie.
Statystycznie japońscy jeńcy mieli znacznie wyższy wskaźnik przeżywalności pod kontrolą aliantów niż alianccy jeńcy pod kontrolą Japończyków, ale każdy łyk zupy wydawał się zaprzeczeniem tych statystyk. Kiedy żołnierz napełnił miskę Ako bez pytania, zapytała go o powód, a on po prostu wskazał symbol Czerwonego Krzyża, sugerując, że chodzi o zasady, a nie tylko o miłosierdzie. Tej nocy kobiety nie myślały o śmierci, ale o jutrze, choć ten komfort wkrótce został poddany próbie przez nowy rozkaz, który wydawał się przyjacielski, ale wyglądał na przerażający.

