Mój mąż oczekiwał na swoje urodziny królewskich honorów. Dzień wcześniej w pracy pochwalono go za terminowe złożenie kwartalnego raportu i od tego momentu szczerze wierzył, że domownicy powinni ustawiać się w szeregu na jego pojawienie się. Jednak przygotowałam dla niego zupełnie inny prezent – taki, który sprawił, że jego świeżo upieczona wielkość rozpadła się na prochy na oczach zdumionej rodziny.

W ostatnich tygodniach Anton zachowywał się tak, jakby został potajemnie mianowany dyrektorem generalnym całej planety. Łagodny uśmiech, dźwięczny baryton, zadbane palce, które wymagająco bębniły po kuchennym stole, jeśli kolacja spóźniała się choćby o trzy minuty.

— Tania — powiedział ostatnio poważnym tonem, patrząc ponad moim ramieniem — wydaje mi się, że koszule nie są wystarczająco idealnie wyprasowane. Kołnierzyk powinien stać. Mam teraz inny status, nie mogę wyglądać niechlujnie.

— Na pewno przekażę twoje życzenia żelazku, kochanie — odpowiedziałam spokojnie. — Ale jeśli status ci ciąży, możesz sam wyprasować. To świetnie łagodzi stres.

Kłótnia z osobą, którą nagle ogarnęła mania własnej ważności, to zajęcie niewdzięczne. Wolę działać. Tym bardziej, że miałem doskonały motyw.

Dokładnie miesiąc temu, pod koniec stycznia, były moje urodziny. Anton je zignorował. Całkowicie i całkowicie. Okazało się, że jego mama, Alina Siergiejewna, pilnie zażądała, aby zawieźć ją do centrów handlowych, aby wybrać nowe zasłony.

— Anton — zapytałam późnym wieczorem, kiedy raczył pojawić się w domu z pustymi rękami — a gdzie właściwie jest chociaż bukiet kwiatów? Nie mówię już o prezencie.

— Och, Tan, nie zaczynaj — machnął niedbale ręką, zdejmując buty. — Sama mówiłaś w zeszłym tygodniu, że nie chcesz zbierać tłumu i świętować. Po co ci gratulować, skoro nie ma święta? Poza tym mama poprosiła mnie o pomoc, bez mnie nie zdołałaby przewieźć tych karniszy.

— Rozumiem. Czyli moje narodziny są w zasadzie unieważnione, skoro nie przykryłam polany? Cudowna, niepodważalna logika.

— Nie gniewaj się. Później gdzieś pójdziemy — rzucił w biegu, kierując się do łazienki.

„Potem” nigdy nie nadeszło. Cóż, nauczyłam się tej lekcji doskonale. Jeśli zasady gry się zmieniają, zawsze jestem gotowa grać według nowych.

Obchody jego czterdziestych trzecich urodzin odbyły się w naszym domu. A dokładniej, w moim mieszkaniu. Przy stole zebrało się około dziesięciu osób: krewni, kilku kolegów z pracy i starzy przyjaciele. Na czele stołu zasiadł oczywiście jubilat. Po jego prawej stronie usiadła Alina Siergiejewna, która badała stół wzrokiem doświadczonej towaroznawczyni poszukującej przeterminowanych produktów.

— Tania, mięso jest trochę twarde — powiedziała teściowa, marszcząc cienkie usta i grzebiąc widelcem w talerzu. — Mój Antosza lubi delikatne, rozpływające się w ustach. W pracy ma tyle stresu, bo teraz jest w dobrych stosunkach z kierownictwem! Mogłabyś się trochę postarać dla męża.

— Alina Sergeevna, proszę żuć bardziej energicznie, to rozwija mięśnie szczęki — odpowiedziałam spokojnym tonem, podając jej sałatkę warzywną.

Anton niezadowolony stuknął palcem w kryształowy kieliszek:

— Tania, przynieś inny sos. Ten jest jakiś mdły. A gdzie są oliwki, o które prosiłem?

— Sos jest przed tobą, kochanie. A oliwki zostały w sklepie — uśmiechnęłam się uprzejmie. — Postanowiłam nie przeładowywać stołu.

Naprzeciwko mnie siedział Valera — stary przyjaciel rodziny, człowiek całkowicie nietolerancyjny wobec cudzego patosu.

— Słuchaj, Anton — zagruchał. — Przypomniałeś mi teraz jednego mojego znajomego kierownika. On też, kiedy dostał awans, zaczął wymagać od żony, żeby zwracała się do niego w domu po imieniu i patronimiku. Podaje mu zupę, a on jej mówi: „To nie jest wystarczająco pełne szacunku, przerób to”.

— Jak to się skończyło? — zapytał ktoś z kolegów męża.

— Żona nalała mu zupę na głowę, spakowała walizkę i wyjechała do matki.

Anton uśmiechnął się krzywo:

— Cóż, w naszej rodzinie hierarchia jest przestrzegana dobrowolnie. Moja żona rozumie, kto jest głównym żywicielem rodziny.

Nadszedł czas na prezenty. Goście wręczali koperty, perfumy. Anton przyjmował dary, jakby zbierał daninę z podbitych prowincji.

— A teraz niespodzianka od mojej ukochanej żony! — ogłosił głośno, zacierając ręce. — Tania, nie trzymaj mnie w niepewności. Wiem, że chciałaś mi podarować ten najnowszy model smartwatcha, o którym ciągle ci mówiłem.

Powoli wstałam od stołu. W rękach trzymałam piękne, obszerne pudełko z grubego kartonu, przewiązane szeroką satynową wstążką. Obejrzałam stół i stanęłam obok niego, ale nie położyłam pudełka na stole.

— Poczekaj, Antoniu — położyłam delikatnie rękę na pudełku. — Zanim wręczę ci ten wspaniały prezent, w który włożyłam całe swoje serce i sporo pieniędzy, chcę usłyszeć coś.

— Co dokładnie? — uniósł łagodnie brwi.

— Powiedz wszystkim gościom, jaka jestem wspaniałą żoną. Włożyłam tyle wysiłku w tę uroczystość, tyle lat się o ciebie troszczę. Obsyp mnie komplementami już teraz. Chcę się upewnić, że naprawdę doceniasz wszystko, co dla ciebie robię.

Nastąpiła krótka pauza. Goście uśmiechnęli się, oczekując romantycznej chwili. Anton był nieco zakłopotany, ale jego rozdmuchane ego wymagało zdobycia upragnionej pudełka za wszelką cenę. Wstał, poprawił marynarkę i, teatralnie rozkładając ręce, zaczął przemawiać:

— Przyjaciele! Moja Tania jest skarbem, a nie kobietą. Jest moją niezawodną przystanią. Dobra, wyrozumiała, gospodarna. Bez niej nie osiągnąłbym takich sukcesów w pracy, jakie mam teraz. Tania, jesteś najbardziej wrażliwą, hojną i troskliwą żoną na świecie! Dziękuję ci za to, że zawsze stawiasz interesy rodziny na pierwszym miejscu i tak czule się do mnie odnosisz!

— Świetnie powiedziane — uśmiechnęłam się szeroko i postawiłam ciężkie pudełko tuż przed nim. — Nie masz pojęcia, jak bardzo jestem uważna. Otwórz.

Niecierpliwie pociągnął za kokardkę, z niecierpliwością podniósł pokrywkę… i zamarł, wpatrując się w wnętrze. Jego twarz w jednej chwili straciła wszelkie kolory.

W pudełku znajdował się paragon z dużego sklepu budowlanego oraz nowy, ciężki, profesjonalny wiertarka udarowa.

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *