14 października 2014 r. o godz. 7:05 rano 26-letnia Khloe Reed oficjalnie zakończyła swoją zmianę na oddziale intensywnej terapii głównego centrum medycznego w Portland.
Zgodnie z raportami z dochodzenia, poranek tego wtorku był typowo chłodny jak na tę porę roku, a wilgoć spowodowała gęstą mgłę, która znacznie ograniczyła widoczność na drogach.
W swoich późniejszych zeznaniach współpracownicy Khloe, w tym pielęgniarka Jessica, zauważyli, że po 12-godzinnej zmianie wyglądała na fizycznie wyczerpaną, ale pozostawała skupiona.
Khloe znana była ze swojej niezwykłej skrupulatności i oddania dla pacjentów.
Często zostawała po godzinach, aby osobiście sprawdzić monitory na oddziałach intensywnej terapii, gdzie monotonny sygnał respiratorów tworzył przytłaczającą atmosferę nieustannego napięcia.
Kamery monitoringu zainstalowane nad głównym wejściem do szpitala zarejestrowały dziewczynę opuszczającą budynek o godz. 7:37 rano, trzymającą w prawej ręce dużą szklankę czarnej kawy.
Miała na sobie niebieski fartuch medyczny założony na ciemnoszarą kurtkę polarową, a włosy miała upięte w ciasny kok, który w raportach detektywów odnotowano pod numerem 342.
O godz. 7:42 rano 14 października 2014 r. telefon Patricii Reed, matki dziewczynki, zawibrował, sygnalizując nadejście wiadomości tekstowej, w której Khloe napisała, że jej zmiana w końcu się skończyła i jest w drodze do domu.
Była to ostatnia potwierdzona wiadomość wysłana z telefonu komórkowego Khloe, zanim połączenie zostało ostatecznie przerwane.
Kiedy dziewczyna nie pojawiła się na śniadaniu o 9:30 rano, w domu Reedów ogarnął pierwszy niepokój.
Ojciec Khloe, Daniel, wspomniał w oficjalnym raporcie szeryfa, że Khloe nigdy nie zmieniała planów bez uprzedniego zadzwonienia, ponieważ wiedziała o przewlekłej chorobie swojej matki i jej wrażliwości na stresujące sytuacje.
O godz. 10:15 Daniel Reed przybył do centrum medycznego samodzielnie.
Zaczął sprawdzać parking sektora B, gdzie zazwyczaj parkowali pracownicy oddziału intensywnej terapii.
Znalazł swój samochód, białego SUV-a marki Toyota, na samym końcu parkingu, około 0.
310 metrów od głównego wejścia.
Samochód wyglądał na zupełnie nienaruszony.
Drzwi zostały zamknięte za pomocą centralnego zamka, a alarm został włączony.
Przez przednią szybę Daniel dostrzegł torbę służbową Khloe leżącą na przednim siedzeniu pasażera, a obok niej jej identyfikator pielęgniarki z uśmiechniętą buźką i napisem „Khloe Reed RN”.
Ten sam papierowy kubek z kawą stał w uchwycie na kubek obok niej i do tego czasu całkowicie ostygł.
Nie było żadnych śladów szamotaniny, ani potłuczonego szkła, ani śladów krwi na asfalcie.
Wyglądało to tak, jakby po prostu wysiadła z samochodu i zniknęła bez śladu w białej ścianie mgły, która tego ranka otaczała Portland.
O godz. 11:00 i 45 minut rano 14 października 2014 r. na miejsce zdarzenia przybył pierwszy patrol policji z Portland.
Funkcjonariusze natychmiast odgrodzili parking żółtą taśmą i przystąpili do standardowej oceny miejsca zdarzenia.
Detektyw Anderson odnotował w swoim notatniku, że asfalt wokół samochodu był mokry, ale nie zawierał żadnych ciał obcych.
Tego samego dnia o godz. 13:00 rozpoczęto akcję poszukiwawczą, w której wzięło udział ponad 60 ochotników oraz wyspecjalizowane jednostki strażników leśnych.
Główne działania poszukiwawcze skupiono na terenie Parku Rezerwatu Czterech Rzek, który graniczy z kompleksem szpitalnym i słynie z krętych ścieżek oraz gęstych zarośli.
Niesamowita cisza panująca tego dnia w lesie tylko potęgowała napięcie wśród uczestników akcji.
Zespoły z psami policyjnymi, które przybyły na miejsce zdarzenia o godz. 14:30, zgłosiły dziwny szczegół.
Psy pewnie wyczuły zapach Khloe w pobliżu drzwi kierowcy i podążały za nim przez parking na odcinku 137 metrów.
Jednak tuż przy granicy lasu zapach nagle ucichł, jakby dziewczyna rozpłynęła się w powietrzu.
Była to strefa martwa, w której nawet najnowocześniejszy sprzęt nie był w stanie wykryć żadnego śladu ciepła ani oznak życia.
Ekipy poszukiwawcze pracowały do późnej nocy, korzystając z potężnych reflektorów, których światło przebijało się przez mgłę, ale znalazły jedynie pustkę i mokre liście.
Zgodnie z oficjalnym ustaleniem śledczych, odnotowanym w sprawie nr 87 423, Khloe Reed zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach między godz. 7:00 i 42 minutami a godz. 8:00 rano.
W ciągu następnych 24 godzin policja zaczęła ustalać, w jaki sposób były chłopak dziewczyny, Lucas Brown, był zamieszany w jej zaginięcie.
Jak wynika z wypowiedzi bliskiej przyjaciółki Khloe, z którą przeprowadzono wywiad tego samego dnia o godz. 16:00, okazało się, że ich rozstanie było bolesne i towarzyszyły mu liczne próby nawiązania ponownego kontaktu ze strony Lucasa.
Świadkowie twierdzili, że dwa dni przed zdarzeniem widzieli w pobliżu szpitala ciemnego sedana podobnego do samochodu Lucasa.
Detektywi przeszukali dom Browna, ale nie znaleźli żadnych bezpośrednich dowodów jego winy.
Chociaż podczas przesłuchania jego stan określono jako nerwowy i niestabilny, policja nadal przeglądała nagrania z kamer monitoringu z okolicznych stacji benzynowych i sklepów, mając nadzieję, że dostrzeże znajomą sylwetkę białego SUV-a lub ciemnego sedana, która mogłaby rzucić światło na kierunek, w którym udali się porywacze.
Każda godzina oczekiwania zmniejszała ich szanse na sukces, a zimny deszcz, który zaczął padać wieczorem 14 października 2014 roku, ostatecznie zmył wszelkie mikroskopijne ślady z asfaltu parkingu.
Rodzina Khloe znalazła się w stanie całkowitego paraliżu psychicznego, w kółko czytając jej ostatnią wiadomość tekstową, która teraz wyglądała jak zakodowane pożegnanie.
Światło, które Khloe każdego dnia wnosiła do życia swoich pacjentów, zniknęło w portlandzkiej mgle, pozostawiając po sobie jedynie pusty samochód, zimną kawę i setki pytań bez odpowiedzi.
Dokładność dokumentalna ówczesnego śledztwa wskazywała tylko na jedną rzecz.
26-letnia kobieta zniknęła w samym sercu cywilizacji tak samo całkowicie, jak podróżnicy znikają w nieznanych gęstwinach odległych rezerwatów.
A tajemnica jej zniknięcia została ukryta tak głęboko, że nawet zawodowi poszukiwacze czuli się bezradni w obliczu tej ciszy.
20 sierpnia 2020 r. o godz. 11:00, 15 minut po pełnej godzinie, do latarni morskiej Owls Head, położonej na skalistym wybrzeżu stanu Maine, przybyła komisja powołana w celu oceny stanu technicznego obiektów hydrotechnicznych.
Ten obiekt, wybudowany w XIX wieku, od lat uznawano za zautomatyzowany i nie wymagał on stałej obecności personelu.
Jednak zgodnie z nowymi przepisami bezpieczeństwa każda strefa techniczna musiała zostać poddana szczegółowej kontroli.
Jeden z członków komisji, inżynier Robert Miller, wspomniał później w oficjalnym raporcie, że tego ranka nad morzem panowała niezwykle gęsta mgła, a powietrze było tak wilgotne, że odgłos kroków na metalowych schodach wydawał się przytłumiony i nienaturalny.
Podczas kontroli piwnicy, w której znajdowały się stare zbiorniki paliwa, inspektorzy zauważyli dziwną nieścisłość architektoniczną.
Zgodnie z planem budowlanym tylna ściana komory serwisowej powinna być o 3 stopy cieńsza.
Bliższe przyjrzenie się ujawniło ciężkie metalowe drzwi, starannie zamaskowane jako panel z listwami i zabezpieczone zaawansowanym mechanizmem z trzema zamkami typu bankowego.
Komisja musiała wezwać ekipę ratowniczą, która o godz. 11:45 użyła narzędzi przemysłowych do otwarcia bariery.
Gdy ciężka stal ustąpiła, z szczeliny wydostał się strumień ciężkiego, zastałego powietrza, niosąc ze sobą uporczywy zapach pleśni, nieumytego ludzkiego ciała i ostrych chemicznych środków odkażających.
W ukrytej piwnicznej komórce o powierzchni nie większej niż 2,3 m² znaleziono osobę.
Była to Khloe Reed, która zaginęła 6 lat temu.

