Czarna skórzana kurtka z postawionym kołnierzem, poważna mina i zwięzłe zdania – to był znak rozpoznawczy Waldemara Milewicza. Jeździł tam, gdzie inni by się nie odważyli. Między innymi dlatego jego reportaże zapadały w pamięć. Niestety podczas realizacji jednego z nich doszło do tragicznego wypadku. Samochód, którym jechał razem z montażystą i operatorem, został ostrzelany. Od śmierci korespondenta wojennego minęło w tym roku 18 lat.
Trudne warunki, ucieczka przed ostrzałami, przebywanie w schronach, a przede wszystkim strach o własne życie. Tak właśnie wygląda praca korespondentów wojennych. Dla Waldemara Milewicza była to wymarzona ścieżka, w której spełniał się przez 13 lat. Niestety 7 maja 2004 roku zapłacił za nią najwyższą cenę.
Historia Waldemara Milewicza. Od nauczyciela do zdobywcy tytułu “Dziennikarza roku”
W 1980 roku Milewicz został absolwentem psychologii. Tuż po zakończeniu studiów rozpoczął pracę jako nauczyciel nauczania początkowego w szkole. Szybko jednak doszedł do wniosku, że nie spełnia się w pracy z dziećmi, a wręcz jest to dla niego męczące. Postanowił rozpocząć karierę dziennikarską. W 1981 roku dołączył do zespołu Telewizji Polskiej jako redaktor i dokumentalista Dziennika Telewizyjnego. Po kilku latach otrzymał awans na kierownika Redakcji Wymiany i Korespondentów Zagranicznych w Dyrekcji Programów Informacyjnych. Od 1991 roku był publicystą Działu Zagranicznego Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, a od 1992 roku Działu Zagranicznego redakcji Wiadomości.
W książce Honoraty Zapaśnik “Dziwny jest ten świat. Opowieść o Waldemarze Milewiczu” możemy przeczytać, jak zapamiętali dziennikarza jego współpracownicy.
Podróże to był jego żywioł, sprawiały mu przyjemność, inaczej by tego nie robił (…). Waldek denerwował się, jeśli wyjazd nie był zorganizowany od strony merytorycznej. Lubił do wszystkiego być przygotowany, zawsze robił mnóstwo notatek. Komuś z zewnątrz mogły wydać się chaotyczne, lecz on świetnie wiedział, gdzie ma zanotowany czyjś numer telefonu, żeby umówić się na setkę, czyli wypowiedź do kamery.

