Cała ta historia wydarzyła się na moich oczach, gdy zaraz po studiach dostałam pracę w dziale księgowości dużego przedsiębiorstwa. Moja szefowa, główna księgowa, była starszą kobietą. Mniej więcej trzy miesiące po tym, jak dołączyłam do firmy, zmarł mąż mojej szefowej. Chorował od dłuższego czasu, a pod koniec choroby praca go przerosła. W tym czasie rozpoczął się okres sprawozdawczy. Mój szef, jako osoba odpowiedzialna, przyszedł do pracy następnego dnia. Uzgodniliśmy z dziewczynami, że nie zostawimy jej samej ani na sekundę. Przyszła kolej na mnie. Wracałyśmy z lunchu, kiedy podbiegła do nas kobieta z innego działu. Była zdyszana i dosłownie krzyczała:

– “Galina Wasiljewna (tak nazywała się moja szefowa), czy możesz sobie wyobrazić… twój mąż przyszedł dziś do mnie we śnie” – natychmiast wyrzuciła z siebie. “Wtedy wydawało mi się to bardzo niewłaściwe ze strony tej kobiety, ale kto nie śni o wielu ludziach?” – No i co z tego?” – zapytała sucho moja szefowa. To jakoś dziwne… wydawało się, że nie masz dzieci. Ale bardzo mnie prosił, żebym ci opowiedziała – powiedziała bezceremonialnie ciotka. Dziękując jej, moja szefowa pospiesznie odeszła. Oczywiście poszedłem za nią. Za rogiem Galina Wasiljewna usiadła na ławce i ciężko oddychała: – Miałam córkę – zaczęła nagle – zmarła, gdy była bardzo młoda. Miała zaledwie dwadzieścia lat. Mój mąż chorował od dłuższego czasu i doskonale wiedział, że nie zostało mu wiele życia. Obiecał mi, że jeśli ją tam spotka, wyśle mi wiadomość. Nie rozumiem tylko, dlaczego przyszedł do niej we śnie, a nie do mnie.

Nigdy nie byłyśmy nawet przyjaciółkami. Po tym wszystkim zamknęła oczy i siedziała przez chwilę, ciężko oddychając. “Oczywiście, nie dotknęłam jej, po prostu stałam obok niej. Gdybym o nim śniła, uznałabym, że to tylko pobożne życzenia mojego umysłu. Wątpiłbym, że naprawdę przekazał mi tę wiadomość. A tak, przez inną kobietę… Co więcej, ona nigdy nic nie wiedziała o naszej córce – wyszeptała, nie otwierając oczu. Potem, otwierając je i patrząc na mnie, powiedziała: “Więc coś tam jest… w innym świecie.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *