Nadieżdzie to nie wystarczało, chciała również, aby ojciec oddał jej swoją emeryturę. Ponieważ musiała uczyć młodszego syna, a on wydał tyle pieniędzy na matkę i nie potrzebował pieniędzy. Kiedy ojciec się nie zgodził, młodsza córka porzuciła go. Los chciał, że teraz mieszkam w regionie Dniepru. Ale kiedy tylko mogę, jadę do mojego rodzinnego regionu Połtawy, aby odwiedzić matkę. Chcę jej pomóc i po prostu z nią porozmawiać. Dużo rozmawiamy o moim tacie, którego nie ma już od 15 lat. Zazdroszczę moim rówieśnikom, którzy mają żyjącego ojca.
Tym razem autobus spóźnił się pół godziny. Pospieszyłem do kabiny, a moja duża torba utknęła w drzwiach. Nagle usłyszałam głos: “Pomogę ci, córko!” Pasażer, który wszedł do autobusu przede mną, położył mój bagaż na pustych siedzeniach. Podziękowałam mu i zajęłam oferowane miejsce. Mężczyzna podszedł do kierowcy, aby coś wyjaśnić i mogłam go zobaczyć. Musiał mieć ponad siedemdziesiąt lat.
Niski wzrostem, przypominał szybkiego, zwinnego wróbla, śpieszącego się ze swoimi sprawami w każdą pogodę. Miał opaloną twarz z głębokimi zmarszczkami i łzawiące oczy. Brzegi jego długiej, ciemnoniebieskiej kurtki wystawały spod brązowego kożucha, a na nogach miał buty. Kiedy usiadł obok mnie i złożył zmęczone dłonie na kolanach, przypomniałam sobie mojego ojca: trzymał je dokładnie w ten sposób w chwilach krótkiego wytchnienia.
“Idziesz do domu czy w odwiedziny, córko?” mój sąsiad przerwał moje myśli. “Odwiedzić moją matkę” – odpowiedziałam. “Nie możesz unikać swoich rodziców, to wielki grzech! – powiedział mój wujek i westchnął ciężko. Ostatnie słowa wypowiedział gorzko, ze ściśniętym gardłem. Staromodne słowo “grzech” brzmiało trochę nietypowo, ponieważ moi współcześni w większości o nim zapomnieli.
Znów przypomniałem sobie ojca, który uczył mnie od dzieciństwa: “grzech to nie tylko haniebny czyn, za który ludzie są potępiani, to wielkie zło, za które Bóg będzie pytał i potępiał! “. Sąsiadka pytała dalej: “Czy ty, córko, musisz jechać aż do Połtawy? Stamtąd do Krzemieńczuka… Słuchaj, ja też jadę w tamte strony” – powiedział, ożywiając się.
– “Czy będziecie moimi towarzyszami podróży?” “Będziemy”, odpowiedziałem mu zgodnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Najpierw o pogodzie, potem o polityce. Potem rozmowa zeszła na dzieci i wujek Wasyl (tak miał na imię mój towarzysz) opowiedział swoją smutną historię. Całe życie mieszkał w swojej rodzinnej wiosce w dzielnicy Semenivka.
Kiedyś miał dużą rodzinę: żonę i trzy córki. Nie zauważył, jak lata minęły za jego ciężką pracą i codziennymi obowiązkami. Jego córki dorosły i wyprowadziły się. Życie pary po cichu weszło w jesień.
Wujek Wasyl nie bał się nadchodzącej zimy – mieli kogoś, kto ich ogrzeje. Ale około dziesięciu lat temu żona zdecydowała, że powinni przekazać dom najmłodszej córce, Nadieżdzie. Powiedziała, że jej życie się nie ułożyło: wyszła za mąż trzy razy, miała dziecko z każdym mężem, mieszkała w małym dwupokojowym mieszkaniu w centrum dzielnicy i nie miała perspektyw na znalezienie mieszkania. Dlatego musi położyć swoje ramię na dziecku.
Kiedy starsi dowiedzieli się o tym, byli tak urażeni, że nie odwiedzali rodziców. Nadieżda przyjeżdżała co tydzień. Wujek Wasyl i jego żona wciąż cieszyli się dobrym zdrowiem, mieli krowę, konia i świnie. Moja córka przyjeżdżała w piątek, a tam czekało na nią wiadro kwaśnej śmietany, topiony ser i sto jajek. Trzymaliśmy świnię, był smalec i mięso.
– Kiedy zaoszczędziła wystarczająco dużo pieniędzy, wynajęła stragan i zaczęła podróżować do Odessy, aby kupić towary. Handel był ożywiony, więc Nadiia miała dobre pieniądze, wysłała starsze dzieci na studia i wydała córkę za mąż. Ale jej matka zachorowała – miała wylew.
Córka zabrała ją do siebie. Ojciec został, by opiekować się gospodarstwem, ale całą emeryturę wydał na leczenie. Miał nadzieję, że żona się podniesie. Ale ona zmarła pół roku temu, a miała nadzieję, że ojciec nadal będzie jej dawał rentę. Bo ona musi uczyć młodszego syna, a on tyle pieniędzy wydał na matkę. Ma gospodarstwo, uprawia ogród – starcza mu. Ale opierał się, bo na wsi trzeba płacić za wszystko: prąd, gaz, wodę, orkę, a co, jeśli pilnie potrzebne są leki?
Jest gotów pomóc wnukowi w nauce, ale sam określi swój udział. Wtedy pokazała swoje najgorsze zachowanie – była taka wściekła! Krzyczała, przeklinała ojca, mówiła, że nie będzie się nim opiekować, gdy osłabnie, nie pochowa go, gdy umrze, nie przyjdzie do niego. Ogólnie rzecz biorąc, kazała mu wynosić się z jej domu. “Obrażała mnie tak bardzo, że myślałem, że tego nie przeżyję” – wyznał wujek Vasyl.
– Niektórzy mówili: “Anuluj akt darowizny”. Ale byłem na tyle dorosły, że sprzedałem swoje gospodarstwo najlepiej jak mogłem i pojechałem do wdowy po mojej siostrze w obwodzie sumskim. Jadę do mojej rodzinnej wioski, aby przekazać moją część siostrzenicy. Przynajmniej mogę podziękować siostrze za to, że mnie przyjęła. Dręczy mnie myśl, że wychowałam trzy córki, dałam im wszystko, kupiłam wszystko i nie nauczyłam ich, że w życiu trzeba nie tylko zarabiać na chleb, ale także szanować ludzi! To jest mój grzech i żyję z nim.”
“Czy to twój grzech?” oburzyłam się, “To grzech twoich córek.” “Nie mów tak. Jeśli rodzic nie nauczył czegoś swojego dziecka, wypuścił je w świat bez nauki o życiu, to jest to przede wszystkim jego wina” – podsumował mój towarzysz.
Pożegnaliśmy się na dworcu autobusowym. Wujek Wasyl odprowadził mnie do autobusu do Krzemieńczuka, pomógł mi nieść torbę i wyciągnął rękę na pożegnanie. Uścisnąłem jego twardą, szorstką dłoń (była ojcowsko ciepła i silna) i poczułem, jak moja dusza delikatnie płacze. Kiedy autobus odjeżdżał, wujek Wasyl podniósł obie ręce i machał do mnie przez długi czas.
Pamiętam jego zgięte przez lata ramiona i pochyloną postawę. Przez całą drogę zastanawiałem się, dlaczego grubość portfela coraz częściej staje się miarą wartości we współczesnym świecie.
Za bardzo troszczymy się o bogactwo materialne i nie potrafimy okazywać miłości i szacunku innym ludziom, często nawet naszym rodzicom. Dlaczego dusze wielu ludzi pokryte są nieświeżym strupem? A może, jak mawiał wujek Wasilij, to wina rodziców, czy też nasze społeczeństwo jest tak chore, że dzieci bezwstydnie lekceważą odwieczne mądre zasady życia, które od nich nabyły?
Pomyślałem też o tym. Córka wujka Wasilija również pewnego dnia stanie się stara i słaba. Jak wtedy zachowają się jej dzieci? Być może dopiero na starość przypomną sobie biblijne przykazanie: “Czcij ojca swego i matkę swoją, aby się przedłużyły dni twoje na ziemi, którą ci dał Pan”. I to wspomnienie skruchy będzie spóźnione dla jej ojca, dla niej i dla jej dzieci

