W naszej rodzinie, z pokolenia na pokolenie, robimy tak: jeśli wszyscy siadają razem do stołu na obiad lub kolację, kładziemy barszcz lub zupę na stole w jednej wielkiej misce i łyżkach, aby każdy jadł tyle, ile chce. Aby zapobiec kapaniu na stół, kładzie się pod nią łyżkę chleba, gdy niesie się ją do ust. Podobnie, jeśli są to na przykład duszone lub smażone ziemniaki, kładziemy je na patelni i rozkładamy widelce dla wszystkich. Nie widzę w tym nic złego. Każdy w rodzinie ma swój własny. Ale naszej synowej nie spodobało się to od razu i zaczęła ustawiać osobne talerze dla naszego syna i dla siebie.

Zrobiłem jej uwagę, mówiąc, że mamy inny sposób robienia rzeczy i że skoro przyszła do domu, powinna uszanować nasze zasady i tradycje. Stopniowo przestała siadać z nami przy stole, robiąc coś w porze, kiedy wszyscy jedli, albo udawała zajętą, mówiąc, że pracuje (ma jakąś pracę zdalną, pracuje przy komputerze, siedząc w swoim pokoju). Potem wychodzi, gotuje coś dla siebie i zjada ukradkiem, gdy nikogo nie ma w domu. Odwracam wzrok, bo to w końcu żona naszego syna. Chociaż nie jestem zadowolony z jej zachowania. Myślę też: jak to będzie, kiedy będą mieli dziecko? Czy nauczy dzieci lekceważenia jedzenia z nami?

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *