Anya, gdzie znowu się podziewasz? – zapytał zirytowany Paweł, gdy żona weszła do mieszkania.
– Paweł, przecież wiesz, że pracuję na dwa etaty – odpowiedziała zmęczona Anna, zdejmując buty. – A ty nie mogłeś przygotować kolacji? Prosiłam cię przecież.
— Dopiero wróciłem z pracy — odparł Paweł, nie odrywając wzroku od telewizora, gdzie transmitowano mecz piłki nożnej.
— Z pracy wracasz o szóstej wieczorem, a już jest dziesiąta — westchnęła ciężko Anna. — Czy Łośka zjadł coś?
Anna i Paweł poznali się na ostatnim roku studiów. Paweł podbił serce dziewczyny swoim urokiem i pięknymi słowami o miłości. Wkrótce po ukończeniu studiów pobrali się, a rok później urodził się ich syn Aleksiej.
Jednak życie rodzinne nie okazało się tak różowe, jak wyobrażała sobie Anna. Paweł nie mógł znaleźć „godnej” pracy, ciągle zmieniał miejsca zatrudnienia i usprawiedliwiał się niewygodnym harmonogramem lub niską pensją. W rezultacie główny ciężar finansowy spadł na barki Anny.
— Leszcza sam zjadł — mruknął Paweł. — Słuchaj, czy nie mogłabyś jutro pójść do banku? Muszę spłacić kredyt, bo będzie opóźnienie.
— Jaki kredyt? — Anna zamarła na środku pokoju. — Mówiłeś, że spłaciłeś wszystkie długi!
— No wiesz, jest taka sprawa… Kolega poprosił o pomoc, wziąłem kredyt na siebie, a on nie mógł na czas spłacić…
Anna poczuła, jak w środku wszystko wrze z gniewu i urazy. Przypomniała sobie, jak niedawno odmówiła synowi kupna nowych butów, ponieważ ledwo starczyło pieniędzy na jedzenie i opłacenie mieszkania.
— Nie, Pasza, wystarczy. Nie będę już płacić za twoje długi — powiedziała stanowczo Anna. — Sam się w to wpakowałeś, sam sobie radź.
— Daj spokój, Ania! — Paweł próbował objąć żonę. — Wiesz przecież, jak bardzo cię kocham! Jesteśmy rodziną, musimy sobie pomagać.
— Rodzina? — Anna uśmiechnęła się gorzko. — A gdzie byłeś, kiedy Leszek potrzebował lekarza? Kiedy potrzebował korepetycji z angielskiego? Czy choć raz zapytałeś, jak mi idzie w pracy?
Pavel milczał zdezorientowany, nie wiedząc, co odpowiedzieć.
— Wiesz, Pasz, jestem zmęczona — powiedziała cicho Anna. — Zmęczona byciem jedyną dorosłą osobą w tej rodzinie. Wnoszę o rozwód.
— Co? Oszalałaś? — Pavel zerwał się z kanapy. — A co z Leszkiem? Chcesz pozbawić dziecko ojca?
— Ojca? — Anna gorzko się roześmiała. — Pasza, nie jesteś ojcem. Jesteś sąsiadem z mieszkania, który czasami bawi się z dzieckiem na konsoli. Prawdziwy ojciec dba o swoją rodzinę, a nie siedzi na karku żony.
W tym momencie do pokoju wszedł zaspany Aleksiej.
— Mamo, tato, o co krzyczycie? — zapytał chłopiec, przecierając oczy.
— Nic, kochanie — Anna podeszła do syna i objęła go. — To tylko rozmowy dorosłych. Idź spać, jutro do szkoły.
Kiedy Aleksiej wyszedł, Anna zwróciła się do męża:
— Masz miesiąc, żeby znaleźć normalną pracę i zacząć uczestniczyć w życiu rodziny. Jeśli nic się nie zmieni, złożę wniosek o rozwód.
Pavel w milczeniu patrzył, jak żona odchodzi do sypialni. Nagle zdał sobie sprawę, że może stracić wszystko, co ma. Ale czy był gotowy na zmianę?
Minęły dwa tygodnie od ultimatum Anny. Paweł wydawał się wziąć się w garść: znalazł pracę jako kierownik w salonie samochodowym i nawet zaczął wracać do domu o czasie. Ale Anna nadal wątpiła w szczerość jego intencji.
— Paweł, nie zapomniałeś? Dzisiaj spotkanie rodziców w szkole Łoszki — przypomniała Anna, zbierając się do pracy.
— Tak, pamiętam. Postaram się zdążyć — skinął głową Paweł, dopijając kawę.
Wieczorem Anna siedziała w klasie, słuchając nauczycielki i spoglądając na drzwi. Pawła nie było.
— Anno Siergiejewna, gdzie jest pani mąż? — zapytała wychowawczyni. — Chcieliśmy porozmawiać o udziale Aleksieja w olimpiadzie matematycznej.
— On… zatrzymał się w pracy — skłamała Anna, czując, jak rumieni się ze wstydu.
Po wyjściu ze szkoły zadzwoniła do męża. Telefon był wyłączony. Pawła nie było też w domu.
Aleksiej przywitał mamę z nieukrywaną rozczarowaniem:
– Tata mówił, że po zebraniu pójdziemy razem do kina…
Anna poczuła, jak serce ściska jej się z żalu do syna.
Paweł pojawił się po północy, lekko pachniał alkoholem.
– Gdzie byłeś? – zapytała cicho Anna, starając się nie obudzić syna.
– Ania, wybacz. Pojawił się ważny klient, trzeba było sfinalizować transakcję. Nie mogłem odmówić, rozumiesz?
– A syn? Zebranie? Kino? To wszystko nie ma znaczenia?
„Cholera, zupełnie zapomniałem!” – Paweł złapał się za głowę. »Jutro wszystko naprawię, obiecuję!«.
Anna w milczeniu odwróciła się i poszła do sypialni. Nie mogła już słuchać pustych obietnic.
Następnego dnia Anna postanowiła odwiedzić teściową. Może Olga Pietrowna będzie w stanie wpłynąć na syna?
— Ańcia, daj spokój! — machnęła ręką teściowa, wysłuchawszy synową. — Faceci, wszyscy tacy są. Mój zmarły mąż też czasem się zabawił, ale ja znosiłam to. Ty też znos to. Za to Pawłusz nie pije, nie bije…
— Olga Pietrowna, ale to nie jest normalne! — sprzeciwiła się Anna. — Dlaczego ja mam wszystko brać na siebie?
— A co myślałaś? Wyszłaś za mąż, to teraz cierp. Nie ma sensu niszczyć rodziny!
Anna wyszła od teściowej z ciężkim sercem. Wydawało się, że cały świat jest przeciwko niej.
Wieczorem, kładąc Aleksieja spać, Anna zauważyła, że syn jest jakiś cichy.
— Lesz, co się stało? — zapytała, siadając na skraju łóżka.
— Mamo, czy ty i tata się rozwiedziecie? — zapytał nagle chłopiec.
— Skąd to wziąłeś? — zdziwiła się Anna.
– Słyszałem, jak się kłóciliście. A w szkole Wiaśka powiedział, że kiedy rodzice cały czas się kłócą, to się rozwodzą.
Anna poczuła, jak ściska ją gardło. Objęła syna:
– Lesz, ja i tata… przechodzimy teraz trudny okres. Ale postaramy się wszystko naprawić, dobrze?
Aleksiej skinął głową i mocno przytulił mamę w odpowiedzi.
Następnego dnia Anna postanowiła porozmawiać z mężem.
— Pasz, musimy pogadać — powiedziała, kiedy Aleksiej już spał.
— Jasne — odłożył telefon Paweł. — Co się stało?
– Stało się to, że nasz syn boi się, że się rozwiedziemy. I wiesz co? Ja też się tego boję. Ale jeszcze bardziej boję się, że pozostaniemy w tym związku, w którym ja sama utrzymuję całą rodzinę.
Pavel milczał, spuszczając wzrok.
– Pasz, kocham cię. Naprawdę kocham. Ale nie mogę już tak żyć. Potrzebujemy pomocy.
– Jakiej pomocy? – zmarszczył brwi Pavel.
– Zapisałam nas na terapię rodzinną. Jeśli naprawdę chcesz ocalić naszą rodzinę, pójdziesz ze mną?
Pavel długo milczał, patrząc przez okno. W końcu zwrócił się do żony:
— Dobrze, pójdę. Dla ciebie i dla Lioszki jestem gotów spróbować.
Anna odetchnęła z ulgą. To był mały krok, ale krok we właściwym kierunku. Może ich rodzina ma jeszcze szansę?
Pierwsza sesja terapii rodzinnej nie była dla Pawła łatwa. Siedział z ponurą miną, podczas gdy psycholog zadawała pytania dotyczące ich relacji.
– Paweł, proszę opowiedzieć, dlaczego zdecydowaliście się przyjść na terapię? – zapytała psycholog.
– Bo Ania nalegała – mruknął.
– A czy sam czujesz, że wasza rodzina potrzebuje pomocy?
Pavel milczał, patrząc na podłogę. Anna westchnęła ciężko.
„Wiesz”, powiedział nagle Pavel, »naprawdę kocham Anię i Lioszkę. Po prostu… nie wiem, jak być dobrym mężem i ojcem. Mój ojciec odszedł, kiedy miałem pięć lat. Nie wiem, jak to jest być prawdziwą rodziną«.
Anna spojrzała na męża ze zdziwieniem. Przez wszystkie lata małżeństwa nigdy o tym nie mówił.
Po sesji milczeli w drodze do domu. Przy wejściu do budynku Paweł nagle się zatrzymał:
— Ania, chcę się zmienić. Naprawdę chcę. Ale potrzebuję twojej pomocy.
Anna poczuła, jak ciepło rozlewa się w jej piersi. Po raz pierwszy od dawna dostrzegła w oczach męża szczerość.
Dni mijały. Paweł starał się spędzać więcej czasu z rodziną, pomagał w domu. Ale stare nawyki dawały o sobie znać.


