„Dziwne, dlaczego wybrała właśnie mnie?” – zastanawiała się Olesya.
Maria Aleksandrowna miała trzy synowe, ale najmłodszą nie lubiła najbardziej. Być może dlatego, że była „pod ręką”, ponieważ pozostałe synowe wolały przeprowadzić się do sąsiednich miast, z dala od natarczywej teściowej. A może była to jakaś osobista niechęć.
W rzeczywistości nie było to dla Olesi aż tak ważne. Niepokoiło ją to, że teściowa postrzegała ją wyłącznie jako niezawodną gospodynię domową.
Mąż Olesi, Siergiej, zupełnie nie chciał wtrącać się w ich konflikty i uważał, że kobiece sprzeczki nie są jego sprawą, niech same rozwiązują swoje problemy.
Nawet gdy Olesia wchodziła do sypialni we łzach i skarżyła się na teściową, Siergiej mówił, że to bzdury, że w każdej rodzinie są sprzeczki. Nie ma powodu, żeby wywlekać brudy na zewnątrz.
Łatwo mu było tak mówić. Całe dnie spędzał w pracy, a kiedy wracał, interesowała go tylko kolacja i to, czy jego garderoba jest gotowa na następny dzień.
Maria Aleksandrowna jakby zadomowiła się w ich skromnym mieszkaniu. Rzadko mijał dzień bez jej wtargnięć.
„Po co tak siekać ziemniaki”, „gdzie się tak namazałaś”, „co na siebie włożyłaś”, „ostatni raz sprzątałaś w zeszłym roku”… – a to tylko standardowe uwagi. Maria Aleksandrowna zawsze pojawiała się z czymś nowym dla synowej.
Tak samo i tym razem stała w progu, lekko podekscytowana. Olesya od razu zrozumiała, że teściowa wymyśliła nowy sposób, żeby ją dręczyć.
— Olesya, moja dziewczynko, dlaczego jesteś taka smutna? Kupiłam ci ciastka do herbaty! — Maria Aleksandrowna z radosnym uśmiechem podała przez próg paczkę z pudełkiem.
— Dziękuję, proszę wejść — ostrożnie powiedziała Olesya — zaraz nastawię czajnik.
Siedzieli w kuchni, a przed nimi stały filiżanki z aromatyczną herbatą.
— Olesya, jaka cudowna herbata — przebiegłe oczy teściowej zapowiadały, że to dopiero początek — och, Siergiej, Katia tak pysznie zaparzyła herbatę, jakoś zmieszała zwykłą herbatę z ziołami… Bardzo smaczna była!
Katya była szkolną miłością Siergieja. Spotykali się w liceum, dopóki Katya nie poszła na studia i nie poznała swojego pierwszego męża. Siergiej trochę się załamał i postanowił stanąć na własnych nogach, zapominając o szkolnej miłości.
Maria Aleksandrowna przy każdej okazji wspominała o tej Katia, jakby bez niej teściowa nie miała już żadnych złośliwości w zapasie.
— Spróbujmy ciastka! — zmieniła temat Olesya.
— Tak, oczywiście — podchwyciła teściowa — tylko kontroluj się, nie jedz wszystkiego, Sierżo lubi szczupłe dziewczyny. A propos, Katia tak schudła!
„No jasne, dzisiaj dzień Katia” — pomyślała Olesia — „ale zawsze to lepsze niż kiedy konkretnie się do mnie czepia”.
— Olesia, a nie myślałaś o diecie? Przeczytałam o takiej ciekawej! Wyobraź sobie, można jeść wszystko, co się chce, ale trzeba wyeliminować tylko węglowodany. No, ciastka, owoce, słodycze…
— A pani uważa, że potrzebuję diety? — Olesia przerwała teściowej i spojrzała na nią z nieukrywaną irytacją.
— Cóż, dbanie o figurę nikomu nie szkodzi — wzruszyła ramionami Maria Aleksandrowna — lata mijają, a my nie młodziejemy — dodała, nalewając sobie herbaty.
Olesya była dość szczupłą dziewczyną i doskonale rozumiała, że teściowa po prostu próbuje dolać oliwy do ognia. Tak bardzo lubiła drwić z synowej, że wszelkie środki wydawały jej się odpowiednie.
— Proszę zapisać mi tę dietę, jeśli to nie sprawi pani trudności — poprosiła.
— Och, ależ o czym ty mówisz? Jakie trudności? Oczywiście, że zapiszę. Najważniejsze, żeby Sierż nie odszedł od Kateriny… – powiedziała, udając, że powiedziała coś nie tak i teatralnie zakrywając usta dłonią. – Och, co ja mówię, stara gaduła! Język bez kości! Nie słuchaj mnie, to już starość.
Ale dla wszystkich, zarówno dla Olesi, jak i Marii Aleksandrownej, było oczywiste, że to nie był przypadek. Teściowa nadal bawiła się kosztem wrażliwości Olesi.
— Znowu to samo — Olesia opowiadała mężowi o tym, jak minął jej dzień — twoja mama powiedziała, że możesz odejść do Kateriny.
– Do jakiej Katery? – zapytał ze zdziwieniem Siergiej.
– Do twojej szkolnej Katery – uśmiechnęła się Olesia.
– Co za bzdury, mama oszalała?
– Nie, ona tak się bawi. – Olesia wzięła tubkę kremu do rąk i wycisnęła trochę na dłoń.
— Słuchaj, chcesz, żebym z nią porozmawiałem? — Siergiej spojrzał poważnie na Olesię.
— Damy sobie radę. Masz swoje sprawy. — uspokoiła męża Olesia.
W rzeczywistości podjęła już decyzję, że teściowa nie powinna sobie pozwalać na takie zachowanie. Oczywiście rozumiała, że z jakiegoś powodu nie pasowała do tej rodziny, ale nie zamierzała już więcej się poniżać.
Kiedy o tym pomyślała, poczuła, jakby spadł jej ciężar z serca. Ponownie odetchnęła głęboko i uwierzyła, że życie z Siergiejem może stać się znacznie bardziej harmonijne i spokojniejsze, jeśli pozbędzie się bezczelnej teściowej. Poza tym jej sytuacja osobista nagle uległa radykalnej zmianie i życie pod presją Marii Aleksandrowny stało się niemożliwe. Ale o tym powie Siergiejowi później.
— Co ty tu knujesz? — Maria Aleksandrowna przyszła w niedzielę rano, kiedy Olesya zaczęła sprzątać w kuchni.
— Sprzątanie — spokojnie odpowiedziała synowa.
— Praca w niedzielę to grzech! — oświadczyła teściowa.
— Tobie dobrze, możesz wybrać dzień bez grzechu, a my w ogóle pracujemy.
— Chcesz powiedzieć, że ja nie mam nic do roboty? — oburzyła się Maria Aleksandrowna.
— Po prostu głośno wyrażam swoje przypuszczenia. — Olesya odłożyła ścierkę do kurzu i usiadła na krześle przy stole.
– Wyraża swoje przypuszczenia. Ja cały dzień biegam za dziećmi, pilnuję, żeby wszystko było w porządku. Ty tego nie rozumiesz, przecież nie rodziłaś dzieci – kobieta machnęła ręką z irytacją.
Po tej frazie Olesya ostatecznie utwierdziła się w przekonaniu, że Maria Aleksandrovna nie zasługuje na współczucie.
— Może trochę złagodzić kontrolę? Może dzieci same sobie poradzą — uśmiechnęła się Olesya.
— A ty się tak zuchwale zachowujesz? Sierżowi nie zaszkodziłoby cię wychować.
Maria Aleksandrovna wstała od stołu i podeszła do synowej.
— Szybko wstałaś i przygotowałaś mi jajecznicę — rozkazała teściowa, ale synowa natychmiast postawiła ją na miejsce.
— Szybko wstałaś i opuściłaś moje mieszkanie!
Olesya patrzyła na teściową poważnym i ciężkim wzrokiem, nie odrywając od niej ani na sekundę oczu.
Teściowa najpierw uniosła brwi w geście zapytania, potem zmarszczyła brwi, jakby przygotowując się do riposty, a następnie ponownie przybrała zaskoczoną minę. Było oczywiste, że jest zdezorientowana tak nieoczekiwanym obrotem wydarzeń.
– Olesya, co właśnie powiedziałaś? – zapytała cicho.
— Powiedziałam, żebyście szybko wyszli z mojego mieszkania.
— Jak ty się do mnie odzywasz?
— Tak, jak na to zasługujesz. Przychodzicie do nas z wizytą, a zachowujecie się, jakbym była waszą pokojówką. Wtrącacie się w nasze życie prywatne, próbujecie skłócić mnie z waszym synem. Czy będzie wam łatwiej, jeśli się rozstaniemy, a Seryż będzie nieszczęśliwy? To bardzo dziwne zachowanie dla matki. — Olesya wzięła szmatkę i zaczęła wycierać stół.
— Jak śmiesz! — Maria Aleksandrowna wyszła ze stanu oszołomienia i przełączyła się w zwykły tryb — to my wyciągnęliśmy cię ze wsi! Seryżia cię ubrał, obuwał, zapewnił ci mieszkanie! — niemal krzyczała teściowa.
— Za to jestem wdzięczna jemu, ale nie wam — powiedziała chłodno Olesya.
— Co za hałas od samego rana? — w kuchni pojawił się zaspany Siergiej.
— Ta żmija wygania mnie z mojego własnego mieszkania! — matka ucieszyła się zarówno z pojawienia się wsparcia, jak i widzów.
— To nie jest wasze mieszkanie. To mieszkanie Siergieja. Babcia zostawiła je w spadku jemu, a nie wam.
— To nie ma znaczenia! Jesteśmy rodziną, więc wszystko jest nasze! — teściowa zaczęła podnosić głos.
— Tak, wszystko jest wspólne dla mnie i Siergieja. A ty co masz wspólnego z NASZĄ rodziną?
— Siergiej! — Maria Aleksandrowna spojrzała wymagająco na syna. — Tak to zostawisz?!
— A co mam zrobić? O co tyle hałasu od rana? — Siergiej stopniowo budził się, ale nadal pokonywała go ziewka.
— Twoja matka nalega, żebym rzuciła wszystko i przygotowała jej jajecznicę, a ja zaproponowałam jej, żeby opuściła nasze mieszkanie. Ja na przykład sprzątam i nie mam czasu obsługiwać nieproszonych gości. — Olesya odkręciła kran i zaczęła płukać ścierkę.
— No? Słyszałeś? Jak ona się zachowuje? Hańba! — teściowa szukała wsparcia.
— Mamo, jeśli Olesya jest zajęta, to znaczy, że jest zajęta. Po co w ogóle przyjechałaś? — Sergey w miękkich kapciach bezgłośnie podszedł do czajnika i nalał sobie do kubka wrzątku.
— A matka potrzebuje teraz pretekstu?
— W ogóle nie zaszkodziłoby zadzwonić wcześniej — wrzucił do kubka torebkę herbaty — nigdy nie wiadomo. Może chodzimy tu bez ubrania.
— Co się z wami dzieje? — Maria Aleksandrowna uderzyła dłonią w stół i z oburzeniem ścisnęła torebkę w dłoni — Chyba pójdę, skoro tu niepotrzebna jestem.
Odwróciła się na obcasach, wyszła do przedpokoju, zatrzymała się na chwilę, jakby czekając, że ktoś pobiegnie za nią, i otworzyła drzwi wejściowe.
— Nie zapomnijcie zadzwonić, jeśli zdecydujecie się wpaść! — krzyknęła za nią synowa.
Drzwi zatrzasnęły się z taką siłą, że Olesya przestraszyła się, że trzeba będzie naprawiać framugę.
— Dziękuję, że mnie wsparłeś — Olesya położyła dłoń na dłoni Sergiusza.
– A jak mogłoby być inaczej? Jestem twoim mężem. Poza tym mama naprawdę przesadza. Dobrze zrobiłaś, że nie znosiłaś jej wybryków.
– Naprawdę tak uważasz?
– Tak. Nie podoba mi się, kiedy mówi ci różne bzdury. Ona przecież wie, że to dla ciebie bardzo nieprzyjemne i bolesne. To nie w porządku.
Olesya uśmiechnęła się do męża i przytuliła się do jego ramienia.
— A propos Katia. Nie interesuje mnie ona wcale. To była tylko szkolna miłość. Widziałem ją niedawno, bardzo się zmieniła. I to nie na lepsze.
— Nie jestem zazdrosna, Serioża. Wiem, że nie zaryzykowałbyś tak naszej rodziny.
— Jesteś najlepszą rzeczą, jaka mi się przydarzyła w życiu.
— Nie najlepszą — zaśmiała się figlarnie Olesia.
— Jak to?
— Będziemy mieli dziecko! — Olesia szturchnęła męża — no! Nie rozumiesz?
— Naprawdę? — Siergiej zerwał się zza stołu. — Udało się?
— Tak! — Olesya rzuciła mu się w ramiona i mocno przytuliła do męża.
Ich rodzina będzie jeszcze szczęśliwsza. A ona po raz pierwszy zdołała obronić ich prywatność.


