Anna schyliła się nad studnią, gdy nagle usłyszała za sobą znajomy śmiech. Głos, którego nie słyszała od trzech lat. Głos Pawła.

— Nie bój się, to tylko ja — rozległo się tuż za jej plecami.

Serce zamarło jej w piersi. Powoli odwróciła głowę. W świetle porannego słońca stał mężczyzna identyczny jak jej zmarły mąż — te same zmarszczki w kącikach oczu, ten sam sposób, w którym przechylał głowę.

— To… to niemożliwe — wyszeptała, czując, jak nogi się pod nią uginają.

Mężczyzna wyciągnął rękę, ale Anna odskoczyła, potrącając wiadro. Woda rozlała się po trawie, a w jej głowie wirowały myśli: “Przecież widziałam go w trumnie. To musi być halucynacja. Zmęczenie. Żałoba.”

— Mamo cię ostrzegała — powiedział “Paweł” dziwnie obcym tonem. — Nie powinnaś była tu przyjeżdżać.

Wtedy wszystko się wyjaśniło. Anna spojrzała na jego dłonie — brakowało blizny po wypadku w dzieciństwie, którą Paweł miał na prawej dłoni. To nie był jej mąż.

— Kim jesteś?! — krzyknęła, sięgając po widełki stojące przy kompoście.

Mężczyzna nagle zmienił wyraz twarzy.

— Myślałem, że… że się ucieszysz — mówił, ale jego głos brzmiał już inaczej, mniej pewnie.

W tej chwili zza drzew wyłonił się starszy mężczyzna w kitlu.

— Marek, dość! — warknął. — Przestraszyłeś ją na śmierć!

Okazało się, że to dr Nowak, miejscowy psycholog, i jego pacjent — Marek, który po utracie brata bliźniaka cierpiał na zespół Capgrasa (urojeniowe przekonanie, że bliscy zostali podmienieni przez sobowtórów). Marek, widząc Annę w ogrodzie, w przypływie choroby uwierzył, że to jego zmarła żona.

— Maria Piotrowna widziała go wczoraj przez okno — tłumaczył lekarz. — Dla niej to był Paweł. Atak serca to była reakcja na ten widok…

Anna opadła na ławkę, trzęsąc się jak osika. Prawda okazała się gorsza niż najczarniejsze przypuszczenia. Teściowa nie przeżyła szoku. A Marek? Wrócił do kliniki z lekarzem.

Tego wieczoru Anna podlewała pomidory, które tak martwiły Marię Piotrowną. Łzy mieszały się z wodą. Czasem życie pisze historie, których nie wymyśliłby żaden pisarz. Prawda bywa bowiem straszniejsza niż fikcja.

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *