Biedna studentka wyszła za mąż za 60-letniego faceta. Ale po ślubie w sypialni ZADAŁ JEJ JEDNO PYTANIE, od którego ZAMARŁA Z SZOKU… ???
Iwan Siergiejewicz – starszy pan z nieskazitelną postawą, siwymi włosami i spojrzeniem zimnym jak lód – trzymał Annę za rękę, jakby była porcelanową lalką. Miał na sobie drogi garnitur, pachniał drogimi perfumami i ruszał się z tą pewnością siebie, którą mają tylko ludzie z górnych sfer.
Anna stała obok niego jak we śnie. Biała suknia, idealny makijaż, uśmiech przyklejony do twarzy. Ale w oczach – pustka.
Rodzice Anny aż promienieli. Mama ocierała łzy wzruszenia, tata ściskał dłoń Iwana jakby właśnie wygrał los na loterii. Dla nich to było spełnienie marzeń – córka dobrze ustawiona, koniec z kredytami, zmartwieniami, biedą.
Po ceremonii było przyjęcie – eleganckie, wystawne. Goście się bawili, tańczyli, jedli krewetki i popijali drogie wino. A Anna? Siedziała jak zahipnotyzowana. Co chwila ktoś gratulował, mówił: “Masz szczęście, kochana!” Ale ona nie czuła szczęścia.
Wszystko działo się za szybko. Jeszcze miesiąc temu pracowała w kawiarni, uczyła się do egzaminów i liczyła grosze. Potem poznała Iwana. Starszy, dziwnie czarujący, ale bardzo uprzejmy. Zaoferował pomoc, stypendium, potem zaprosił na kolację… I nagle był pierścionek, ślub, biała suknia.
Wieczorem, już w hotelowym apartamencie, kiedy została z nim sam na sam, czuła, jak serce wali jej jak młot. Iwan patrzył na nią bez uśmiechu. Usiadł na brzegu łóżka, zdjął marynarkę i powiedział spokojnie:
– Usiądź, Anno. Muszę ci zadać jedno pytanie.
Zadrżała.
– Czy jesteś gotowa… zabić dla mnie człowieka?
Zamarła.
– Co? – wydusiła.
– Zabić. Mam wrogów. A teraz jesteś moją żoną. Potrzebuję, żebyś mi pomogła. Nie pytałbym, gdybym nie musiał.
Anna patrzyła na niego z niedowierzaniem.
– To… to jakiś żart? – zaśmiała się nerwowo.
– Nie. To życie. Chcesz być częścią mojego świata? To cena.
Wstała, cofnęła się, ale drzwi były zamknięte.
– Albo ty… albo ktoś inny – dodał spokojnie. – Ale wtedy ty też możesz się stać celem.
W tej chwili zrozumiała, że to nie był przypadek. Że to wszystko – jego zainteresowanie, szybki ślub – było zaplanowane.
Następne dni były jak z koszmaru. Pilnowana, odcięta od znajomych, telefon zniknął. Ale Anna nie była głupia. Grała rolę. Uśmiechała się. Uczyła się jego rytmu, obserwowała.
I w końcu nadszedł dzień, kiedy postanowiła działać.
Gdy wieczorem pił swoje ulubione whisky, dosypała mu środka nasennego. Gdy zasnął – zabrała jego laptopa, dokumenty, nagrała wszystko, co mogła, i uciekła.
Poszła na policję. Pokazała wszystko.
Iwan został aresztowany – zarzuty: przestępczość zorganizowana, szantaż, nielegalne interesy.
A Anna? Dostała ochronę. Zmieniła tożsamość. Dostała też specjalne stypendium za współpracę z wymiarem sprawiedliwości.
Dziś studiuje prawo.
Nie dla pieniędzy.
Dla zemsty – na wszystkich takich jak on.


