Przez chwilę zapadła cisza. Lina uśmiechała się zadowolona, przekonana, że kolejny raz udało jej się „uprzejmie” mnie upokorzyć. Teściowa sączyła wino z satysfakcją. Erik wpatrywał się w swój talerz, jakby nic nie słyszał.

Odłożyłam widelec, otarłam usta serwetką i powiedziałam spokojnie:

— Lina, a przygotowałaś już materiały na jutrzejsze spotkanie?

— Jakie materiały? — zmarszczyła brwi. — Ja tylko robię notatki i noszę kawę. To nie moja rola.

Roześmiała się lekceważąco:

— Poza tym, serio, Clara, tacy nowi właściciele nawet nie zauważają zwykłych ludzi. Dla nich jesteśmy niewidzialni.

Uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam jej prosto w oczy:

— Uwierz mi, niektórzy z nich widzą wszystko. Zwłaszcza ci, których przez lata traktowano z góry.

Lina zamrugała zaskoczona.

— Co masz na myśli?

Sięgnęłam po telefon, otworzyłam maila i położyłam go na stole ekranem do góry. W nagłówku widniało:
Clara M. Lefevre – właściciel, NordCapital Group

Twarz Liny pobladła. Teściowa zamarła w pół ruchu. Erik spojrzał na mnie po raz pierwszy naprawdę uważnie.

— NordCapital… — wyszeptała Lina. — Ale przecież oni kupili Agritech…

— Dokładnie tak — odpowiedziałam spokojnie. — I nie martw się o swoją wypłatę. Zostaje bez zmian. Ale od jutra… jeśli chcesz wejść do mojego gabinetu, najpierw zapukaj.

W pomieszczeniu zapadła cisza. Nagle to już nie ja byłam tą „biedną dziewczyną znikąd”. Teraz to ja rozdawałam karty.

I muszę przyznać… smakowało to lepiej niż jakakolwiek zemsta.

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *